niedziela, 28 listopada 2010

Zimny dzień w Portsmouth.










Jako, że zaczęliśmy nasz jesienny urlop, to wybraliśmy się do Portsmouth. Jak zwykle było pięknie, zawędrowaliśmy do starej, portowej części, która ma dla nas dużo więcej uroku niż ta nowa część. Dobrze nam być tutaj tak często. Po spacerze po plaży udaliśmy się na posiłek i coś gorącego do wypicia do Mnichów, którz bowiem tak jak mnisi potrafił docenić dobre trunki.
Strawa była przepyszna, muzyka łagodna i atmosfera naprawdę przyjazna z bardzo gościnnym właścicielem. Polecamy to miejsce szczerze każdemu.





1 komentarz:

Paulina pisze...

Co tam ten Zbyszek jadł? Wygląda baardzo smakowicie. Może kiedyś uda trafimy do tej uroczej knajpki;)