środa, 8 kwietnia 2009

ODDAĆ SŁOWO MISTRZOWI SŁOWA.

http://www.znak.com.pl/files/covers/card/1053.jpgMYŚLENIE W ŻYWIOLE PIĘKNA

Pytanie moje brzmi: jaki jest stosunek między myśleniem filozoficznym a myśleniem artystycznym? Innymi słowy: jaki jest stosunek między myśleniem w żywiole prawdy a myśleniem w żywiole piękna? Aby przybliżyć się do sedna sprawy, musimy usunąć pewne nieporozumienia. Dotyczą one zarówno myślenia filozoficznego, jak i artystycznego.

Przede wszystkim nie wydaje mi się możliwe określenie istoty myślenia filozoficznego bez posłużenia się pojęciem prawdy. Myślenie filozoficzne, odrzucając ideę prawdy, podcięłoby gałąź, na której siedzi. Odrzucenie tej idei w myśleniu filozoficznym może się dokonać jedynie w imię prawdy o tym myśleniu, musi więc zakładać to, co zamierza odrzucić. Powstaje oczywiście pytanie, co oznacza pojęcie prawdy. Ale i w tej sprawie nie jesteśmy całkiem dowolni. Nie wchodząc w zawiłości zagadnienia i poprzestając jedynie na tym, co podstawowe, mamy prawo powiedzieć: prawda wskazuje na to, co jest przeciwieństwem iluzji. Jeśli przeciwieństwem iluzji jest byt jako taki, prawda jest bytem jako takim. Myślenie filozoficzne stawia sobie wtedy zadanie przedarcia się przez pozory i iluzje do bytu, który się kryje poza nimi. Głównym jego zadaniem będzie odnalezienie kryterium oddzielającego iluzję od rzetelnego przejawu bytu, przy czym iluzją może być nie tylko zjawisko, ale również sąd o bycie. W tym sensie myślenie to jest myśleniem w żywiole prawdy.

Po wtóre: nie wydaje się możliwe określenie myślenia artystycznego bez posłużenia się słowem „piękno”. Myślenie artystyczne - myślenie, którym jest przesycona wszelka twórczość i wszelki odbiór dzieł sztuki, jest myśleniem w żywiole piękna. Ale co to jest piękno? Na to pytanie nie ma odpowiedzi. Jedno jest pewne: piękno jest czymś różnym od prawdy i dobra. Czym jednak jest dzieląca je różnica? Na to pytanie też nie ma odpowiedzi. Wiadomo, że nie wchodzi tu w grę przeciwieństwo - takie, jakie zachodzi na przykład między dobrem a złem, między prawdą a iluzją czy między pięknem a szpetotą. Filozofia scholastyczna głosiła zasadę, że dobro, prawda i piękno convertuntur w bycie jako takim. Teza ta zakłada istnienie jakiejś różnicy, ale jej nie objaśnia. Zależy jej raczej na podkreśleniu jedni. A przecież różnice są. Czy mają charakter hierarchiczny? A może ich źródło jest wyłącznie subiektywne? A może chodzi tu o jakieś następstwo w czasie (jeśli przyporządkowania do czasu mają tu jakikolwiek sens)? Wszystkie te i tym podobne niejasności nie przekreślają jednak tezy, że myślenie artystyczne nie daje się pojąć bez jakiejś idei piękna.

Zachodzi więc istotna różnica między myśleniem filozoficznym a myśleniem artystycznym. Wyraża się to tym, że myślenie filozoficzne mogłoby się obejść bez idei piękna, a myślenie artystyczne mogłoby się obejść bez idei prawdy. Widać to zresztą po owocach. Owocem myślenia w żywiole piękna jest dzieło sztuki, owocem myślenia w żywiole prawdy jest nauka, a szczególnie filozofia. Pierwsze może żywić się iluzjami i zawierać iluzje, drugie może nie mieć nic wspólnego z pięknem, a bardzo wiele z przeciwieństwem piękna. Różnice te nie wykluczają jednak pokrewieństwa. Jest faktem, że myślenie filozoficzne jakby instynktownie ciąży ku jakiejś prawdzie, a myślenie artystyczne ku jakiemuś pięknu. Co to bliżej znaczy? Przyjrzyjmy się dwom przykładom myślenia filozoficznego i ich związkom z myśleniem artystycznym - filozofii Friedricha Nietzschego i filozofii Martina Heideggera. Oczywiście chodzi o fragmenty, które wiążą się z naszą sprawą bezpośrednio.

Przytoczmy wyznanie Nietzschego. Nietzsche zdaje się być wyznawcą poglądu, który wyraźnie przeczy tezie, że myślenie filozoficzne jest myśleniem w żywiole prawdy. Sądzi on, że związek między myśleniem a prawdą nie jest związkiem koniecznym. Pyta: „Co właściwie dąży w nas »ku prawdzie«? Jakoż zastanawialiśmy się długo nad pytaniem co do przyczyny tej woli, - aż wreszcie, nad jeszcze gruntowniejszem zatrzymaliśmy się (...) pytaniem. Pytaliśmy o wartość tej woli. Przypuśćmy, iż chcemy prawdy: czemuż nie nieprawdy raczej? I niepewności? Niewiedzy nawet?”.

Nietzsche stara się nawiązać do historii. Jak było w przeszłości? Czy filozofowie zawsze dążyli do prawdy? Pisze: „Prastara to wszakże, wiekuista historya: co działo się niegdyś ze stoikami, to dzieje się po dziś dzień jeszcze, skoro tylko jakaś filozofia wierzyć w siebie samą poczyna. Stwarza ona zawsze świat na swój obraz i inaczej nie może; filozofia jest po prostu tyrańskim tym popędem, najbardziej uduchowioną wolą mocy, dążeniem do »stworzenia świata«, do causa prima”.

Nie chodzi więc - nawet w filozofii - o to, by odkryć byt jako taki, lecz raczej o to, by go przetworzyć wedle ideału piękna. Tylko piękno jest wartością rzetelną. Wszelka prawda i wszelkie dobro mają być tworzywem dla piękna. Sens istnienia ludzkiego polega na twórczości artystycznej. Filozof ma namawiać, ma kusić do tego przedsięwzięcia. Czytamy: „Wyłania się nowy rodzaj filozofów: poważam się niezbyt bezpiecznem ochrzcić ich mianem. O ile ich odgaduję, o ile odgadnąć się dają - gdyż jest to ich znamieniem, iż do pewnego stopnia chcą pozostać zagadkami - rościliby snadź sobie ci filozofowie przyszłości prawo, a może także bezprawie do tego, by zwano ich kusicielami. Ostatecznie, nawet to miano jest jeno zakusem, a jeśli kto woli, pokuszeniem”.

Co to bliżej znaczy? Znaczy przede wszystkim to, że nie ma prawdy jako bytu kryjącego się poza przejawami. Iluzją jest byt jako byt - byt jako trwająca prawda bytu. Wszystko, co jest, jest jakąś iluzją, mniej lub bardziej trwałym złudzeniem - udawaniem substancjalnego istnienia. W języku filozofii piękna należy powiedzieć inaczej: wszystko, co jest, jest tworzywem. Tworzywem są barwy, kształty, ciężary rzeczy i tworzywem są dramaty ludzkie. Jeśli coś jest tworzywem, to znaczy, że jeszcze nie jest naprawdę. Coś z tego dopiero będzie, jeśli wejdzie w zasięg zainteresowań artysty i stanie się dziełem sztuki. Ale dzieła sztuki są rozmaite. O jakie dzieło sztuki chodzi artyście przede wszystkim? Przede wszystkim - o tragiczne dzieło sztuki. W świecie, w którym wszystko jest tworzywem, szczytowym osiągnięciem sztuki jest stworzenie dzieła tragicznego. Dzieło to ma opowiadać o tragedii i budzić podziw dla tragicznych bohaterów. Na czym polega tragedia? Tragedia polega na tym, że nie ma prawdy bytu i że dobro musi ponieść klęskę w starciu ze złem, bo dobra też nie ma - nie ma jako czegoś absolutnego i wiecznego. Jest tylko piękno. Wszystko służy budowaniu piękna. Bohater tragedii jest nadczłowiekiem. Być pięknym pomimo tragedii znaczy: być nadczłowiekiem. Nadczłowiek istnieje poza dobrem i złem. Ale nie poza pięknem. Sam stał się twórcą swego piękna, jest własnym arcydziełem. Prawda i fałsz, dobro i zło, rozpacz i rozkosz stały się w nim tworzywem.

Czy oznacza to rezygnację z wszelkiej idei prawdy i idei dobra? Nie. Chodzi tylko o to, że poza dziełem sztuki nic nie ma prawdziwego bytu. I nie ma też poza nim prawdziwego dobra. Dzieło sztuki prawdziwe i dzieło sztuki dobre to dzieło tragiczne, zbudowane na zwątpieniu w prawdę substancjalną i wieczne dobro. Filozof ma kusić człowieka do tego, by czynił ze swego życia dzieło sztuki tragicznej. W ten sposób przynajmniej częściowo wymknie się tragedii.

Brak komentarzy: